Lotna jak niedziela cz.1

Niedziela.

A jednak dzieli. Z nadejściem tego dnia, w porządku protokolarnym, głowa idzie już do poniedziałku, a nogi, mięśnie, skóra, serce leżą na niedzieli. Lub, jak kto woli, należą do.

I wiem, że sama nie jestem z tą ułomnością rozdwojenia. W żaden sposób jednak nie dam się pocieszyć. A co! Inaczej niż zwykle pozostanę w nieukojonym niepocieszeniu. Niegodne nawet cieszyć się, gdy samemu sobie zabiera się taki kawał weekendu.

Trzeba pozbierać wszystkie kości i chrząsteczki rozregulowane przez tydzień. A to robota na dni robocze.

Zadziwiające jest to, że w ogóle nie o tym chciałam pisać przy niedzieli.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s