wczesna jesień

Zaczęła się moja najulubieńsza pora roku.

Tydzień temu aż, ale czas biegł mi w tym tygodniu na rekord, że nie zdążyłam o tym zanotować.

Przełom września i października, jakiegoś dnia jedziesz trasą Zielona Góra – Żagań i starasz się zapamiętać naraz i na zawsze te krajobrazy: drogi, serpentyny prawie, z lasem sosnowym, który rośnie pod słońce i nie możesz się mu przypatrzeć, tak długo, jak byś chciała, tak, by obraz wkleił ci się w pamięć.

Potem wyłaniają się hałdy białego piachu – kopalni piasku, którą mijasz po prawej i malownicze wzgórza z jeszcze zielonymi liśćmi drzew (szybko przyrzekasz sobie zapamiętać moment, kiedy zaczną się żółcić i czerwienić te wszystkie setki tysięcy ich, a stanie się to dokładnie za tydzień i jesteś dumna, że udało ci się uchwycić żywicę  przemiany pór).

Na zaś zostawiasz sobie poletka równo kładzione ukosem na tych pagórkach, co dalej 40 km/h  przez 10 minut ciągną się jak pola w grze planszowej.

Złota jesień jest faktycznie tylko polska. Nie wierzę, że gdzie indziej ta pora może być taka świetna.

Lubię jesień za gorące emocje, ale chłodną głowę, wysokie, błękitne niebo, bez szału lata, wyścigu na duchotę i ukrop.

O tej porze roku czuję się najlepiej. Może to zabrzmi jakbym na głowę upadła, ale jesień to taka pradawna pora roku, ze starą duszą. Ta aura daje siłę pierwotną, bo chce mi się zaczynać 🙂

I piosenka, która = jesień .

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s