Do bani współczesne dezyderaty!

Poświąteczny wpis musi być, ale to później.

Przednoworoczny rekonesans w głowie też robię, poszukuję w niej zasłyszanych i zaczytanych haseł o postanowieniach, czyli:

o obraniu nowej drogi, o pielęgnowaniu życia wewnętrznego, czy też flory bakteryjnej, o odrzuceniu wszelkich zdradzieckich uciech prymitywnego życia hedonistki, o zaniechaniu tego i owego, o wyrzeczeniu się komercyjnego glamu, o upchaniu swojego ego do formy utajonej, o upozorowaniu samobójstwa swojego temperamentu i utemperowaniu swojego języka,

o wystosowaniu listy błagalnych życzeń do swojej figury, o wykreowaniu swojego wizerunku na:

zdystansowaną, o ciepłym obliczu chłodu, dobrze smakującą taką z talią i ze smakiem wyrobionym, krystaliczną w swych zamiarach, acz błyskotliwie manipulującą szyję w związku,  eko-, vintage-,  trash- lub retroflecistkę, uduchowioną realistkę o liberalnych poglądach, płynnie obsługującą swojego pana, o ekonomicznym zacięciu, bacznie śledzącą notowania giełdowe przy okazji konstruującą w garze elegancko gładki krem z borowików, zroszonych pierwszą rosą w noc przesilenia letniego, w kolorze ecru z lekką dominantą sarniego brązu.

I na próżno szukam w swojej głowie tych list, zadań i celów na 2012.  Próżny trud. Nic tam nie ma na ten temat. Panta rhei.

Szczątkowe zarysy, brudnopisy i idee się lęgną. To i owszem. Ale tak na sztywne białka? Na smyczy się trzymać, to nie dla mnie.  Nierzeczywistość tych bzdur pobożnych, pragnień na nowy rok w opinią twórczych gazetach nawet, czasem rzeczywiście może oszołomić albo pobudzić niezdrowo.

Zbyt wcześnie poznany zestaw zadań, zadanych do tego samemu sobie na następne 360 z hakiem, to naprawdę bolesna nuda. Nie lepiej gimnastykować się w swojej fantazji i programować 2012 na bieżąco? Z tygodnia na tydzień. Lub, gdy ktoś leniwym jak ja strategiem bywa, to z kwartału na kwartał.

Reklamy

4 comments

  1. A widzisz, właśnie dziś, słuchając radia, uświadomiłam sobie, że nie mam postanowień noworocznych:) a pan tam psycholog przekonywał, jakie i dlaczego jest to ważne. Pies drapał, po co robić postanowienia, gdy pamięć taka krótka?;)

    Lubię to

    • a no właśnie panowie psychologowie, panie psycholożki, aż uszy puchną od tych złotych rad. jakże się cieszę, że jesteśmy takie niezdyscyplinowane, wchodząc w nowy rok 😉

      Lubię to

  2. Ależ dziewczęta – przecież postanowienia noworoczne absolutnie nie wiążą się z potrzebą realizacji! Najpiękniejsze jest stworzenie listy, którą z satysfakcją i determinacją ignoruje się przez cały rok, potem wkłada w książkę jako zakładkę, z poczuciem, że można było, ale człowiek się nie dał, ma się te zasady.

    Lubię to


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s