Tupot stópek

Rzeź.

Niewinny strzał z kuszy, ukrzyżowanie, wystrzelenie na księżyc, betonowe buciki.

Od roku ta sympatyczna fabuła rozgrywa się w głowie i jej i jego.

Gdy tylko próbują rozpocząć dzień od leniwego przeciągnięcia, wzmacniającej ciszy poranku, leniwego światła od niedociągniętej rolety, nie udaje im się dochapać nawet namiastki tych przyjemności.

Walenie oszalałego guźca w glanach rozpoczyna się znacznie wcześniej niż najranniejsi piekarze mają do roboty.

Bieg, w buciorach, przewracanie krzeseł, przesuwanie stołów, ryk i krzyki.

Okazałe belki poniemieckie wydają się lichą drzazgą na suficie, lampa drży, dzwoni, spada na ziemię, roztrzaskuje się w drobny pył, krater w suficie, który dla tamtych był podłogą, zionie gruzem.

Ona wrzeszczy, biegnie na górę, w piżamie, czasem bez, wali pięścią w drzwi, pluje, kopie i płacze. Otwierają.

Dostaje ją w swoje szpony, porywa, wyrzuca gdzieś nad rzeką.

To słodkie dziecko tych głupich rodziców.

Jak co dzień jednak, otwieram się na kolejny to, i następny, jakże naiwny poziom wyrozumiałości, zarzucam swoje umęczone uszy poduszkami, kołdrą, wywalczam od idiotów jeszcze jeden półsen.

Ona potrafi. On wstaje, jak co rano upaja się zbrodnią wyobraźni.

Reklamy

3 comments

  1. Luzik. Jedne z większych hardkorów, jakie nasza mała potrafi zaserwować sąsiadom przed świtaniem, to chodzenie butach na obcasach (oczywiście mamowych) po kafelkach, co przypuszczam że słychać aż po czwarte piętro (mieszkamy na pierwszym).

    Dodatkowo jest mały taborecik, który nie dość, że przeraźliwie skrzypi przy przesuwaniu, to w końcu zawsze wywraca się z głośnym hukiem. Zawał na miejscu.

    Generalnie staramy się interweniować, ale myśl, że to tylko wynajęte mieszkanie i niedługo je porzucimy, dodaje nam odwagi i bezczelności.

    Polubienie

  2. Stuku, puku, chrobotanie, ja poproszę tych obcasików stukot 🙂 Nie wierzę, że jakieś inne dziecko potrafi być tak głośne, jak to nad nami. Wyobraź sobie rumor pociągu, gdy stoisz pod wiaduktem, mniej więcej coś w ten dźwięk. Błogosławieni rodzice interweniujący, nawet tacy z rzadka, lecz nasi praktykują krzyk! burczenie takie z echem i nawoływanie, jakby dziecko od tego miało lepiej zrozumieć. Poza tym, niech biega sobie i tak rano nawet, ale czemu w butach z podkowami?

    Polubienie


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s