Łączliwość ludzi obcych

Czy myślicie czasem o obcych kompletnie ludziach? Ale to takich całkiem obcych, oddalonych o setki tysięcy kilometrów, nigdy dotąd niepoznanych i pewnie niepoznanych do końca życia waszego i ich; nienamacalnych, może całkiem wirtualnych i istniejących tylko w waszych myślach?

Łapię się na tym, że gdy mam milion rzeczy na umyśle, to nagle, w ramach odpoczynku chyba dla zwojów, przychodzi pospiesznie myśl, momentalna jak błysk, np.: o czym myśli teraz kobieta, po 30-tce, która jedzie taksówką na Dolnym Manhattanie, burczy jej w brzuchu, więc przełyka ślinę, a tak w ogóle to jest smutna i jest jej zimno w tych paznokciach zbyt mocno dociętych? W taryfie pachnie powietrzem zużytego już dnia. Ma nienaganny makijaż, tzw. nijaki biznesowy, spieszy się do domu, żeby zrzucić ten ciężar aż nadto przypasowanych fasoników-kostiumików i skoczyć na dance latino; albo: czy ten chłopak  z Salamanci z trądzikiem, który robi to 4 razy dziennie, raz w łóżku i 3 w przedpokoju, bo lubi, który biegnie za piłką i ma modne włosy w nieładzie specjalnym, niespecjalnie niezamierzonym, wie, że za 5 lat trafi do więzienia za zbyt widoczny rozwód ze skarbówką?

I tak mogę sobie mnożyć te historie, wymyślać te twarze, dokładnie widzieć całe postacie i umiejscawiać je w konkretnych miejscach, ubraniach lub bez, nastrojach,  na wszystkich kontynentach.

Nigdy nie miałam skłonności do wymyślania historii, przerażała mnie myśl o tym, że ktoś kazałby mi napisać powieść przygodową lub science-fiction albo nawet nowelkę. Publicystycznie to i owszem, lubię, gdyby ktoś mi kazał, to też chętnie, za pieniądze, bym popisała. Wszelkie rozprawki i analizy też.

Ale żeby takie bajdurzenie?

Jest to bardzo przyjemna czynność. W jakiś dziwny sposób, łączę się w myślach z tymi niby-wymyślonymi postaciami i patrzę przez chwilę na świat ich oczami, czuję zapach ich otoczenia, ból policzków od śmiania się zbyt długiego, smak w buzi po zjedzeniu żółtego sera.

Może naprawdę istnieją i w tym momencie, gdzieś tam na świecie, jadąca sobie autkiem jakaś babka lub chłopka furmanką, wyobraża sobie, co robi jej rówieśnica w takiej Polsce.

I nie wiem, jak wytłumaczyć to, ale wierzę, że gdzieś ktoś czuje, że myśli o nim ktoś inny, obcy, a jednak nie, z innej strefy czasowej, ale jednak żyjący tym samym życiem, bo przecież nie różniącym się tak mocno.

Nie różnimy się za mocno.

Reklamy

2 comments

  1. Ja bym poczytał Twoje bajdurzenie jakieś nie za długie (zdziwiony, że pisze się to osobno). Kiedyś pojawiały mi się podobne myśli, ostatnio mniej, nie wiedzieć czemu.

    Polubienie


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s