Nie trać myśli

Żeby nie tracić czasu przed końcem roku, bo to czas już całkiem niezadbany, każdy chce jak najszybciej przeżyć te ostatnie 24 godziny, czym prędzej piszę.

Należy się jak najdokładniej się przygotować, chociażby to przygotowanie oznaczało schowanie dresów głęboko do szafy, opiłowanie gładkich paznokci wyrosłych w sam raz na tę okazję, 31-grudniową, zerową.

Nie sądzę, by taki 30 grudnia mógł mieć doniosłe znaczenie. Jakiekolwiek. Odczucie przełomu. Ulgę. Nowość. Moc. Czad. Przedostatni grudnia jest macoszy, roboczy, niewyglądający.

Nawet, gdy nie jesteśmy zwolennikami przeżywania szampańsko ostatniej nocy któregoś roku, to założę się, że w pewien znany dla siebie tylko sposób, najbardziej niewymierny dla tłumu, cieszymy się tego 31 grudnia z końca i z ulgą witamy nowy początek. Bo on zawsze będzie nowy, młody rozkręci się powoli, by przykłusować w tempie allegro gdzieś w czerwcu. Zachęcająca nadzieja. Zawsze się na nią łapiemy, chłepczemy zachłannie miłe ciepełko dobrego jutra, które łaskawie daje nam zidiociała nadzieja.

Ale czy nowy rok jest naprawdę nowy? Czy po porostu stare sprawy, dotychczasowe życie, zaczynamy znów od początku, wcale jednak nie mając ochoty, by coś zmienić? Koło, kołowrotek o znanym mechanizmie, w ruch.

Nic to. Jest ratunek.

Napis w parku starych drzew niesie wieść – „nie trać myśli”. Dobrze napisane – pomyślałam. Duże, szczupłe litery zahaczyły mnie w alejce, były dość niestosowne w tym pięknym grudniowym słońcu, przebłyskującym przez listowie. Miały w sobie jakiś sens i dawały po oczach.

Czas nadziei minął. To sentymentalna histeryczka. Ponowoczesność i kryzys jej nie znoszą. A ona się w takich czasach najzwyczajniej nie sprawdza. Niech spada.

Myśl jest dość niewymagająca. Lubi samotność. Może chodzić głodna. Zawsze się jednak utrzyma i zakołacze. Nie opuści nigdy. Może czasem zadręczyć. Ale oddaje sens, ma znaczenie życiodajne, jest drogocenna, bo nie do kupienia.

Nie trać myśli, myślę, że będzie moim mottem na 2014.

Nie traćmy. Nie dajmy się rozpuścić w tych kolorowych bajorach mrzonek.

Myśl.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s