SCENO

Moje wiersze na Prowincji

IMG_4466-1024x682

strzepuję sen odchodzi jak grube płaty łupieżu
jest to nadal przyjemne obrzydliwe

senniwo jeszcze działa

uciekam na motorze nasze cienie widać na ścianie drzew
wszędzie bokeh

duże światło jest

rozpoznaję w nim przystojnego mordercę
wczepiona pędzę przez niby znane
niegroźne ścieżki
igliwie wyjmuję z pośladków

zabił przed chwilą gospodarza podpaliliśmy jego obóz
i psa

jest naprawdę żółto

to słońce się rozlało i skrzepło mi na włosach
kosmyki pozlepiane miękkim jeszcze żółtkiem
nie rozszczepiam jeszcze ich

pędzimy dalej

mam strzelbę sukienkę i gołe łydki w kozakach
chyba się przytulam

żeby zapamiętać labirynt ścieżek muszę skupić siebie
żeby pokazać mu drogę

chcę dotrzeć do kielichów z miodem
słodkich palców klejących się z irytacją
do pomnikowych piersi starych bab

w las w głąb w las
na wprost wycieczka rodzinna niedzielna

zastrzeliliśmy ich

a może to oni idą na pogrzeb
słyszę takie właśnie kwiaty na tę okazję
zgrzebne wypachnione

zbliżamy się motorem
coraz chłodniejsze kolana i trochę nad
wiatr od świstu starych sosen coraz straszy
dyszy ciepło rura

nigdy nie dotrę do

kielichy białe całe kłącze mam nad głową
słodko

śpię jak rozwielitka faluję

nie wiem jak ona wygląda
coby to zmieniło

czy spałabym ładniej

 

Moje wiersze na Prowincji

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s