Dlaczego kocham książki, lubię Szczygła i Czechów.

Drodzy!

Czytanie książek to dla mnie jedna z najbardziej pociągających czynności w życiu. Nie ustawiam jej na pierwszym miejscu, są bardziej rozkoszne, ale to top 5 moich ulubionych działań.

Czytam od zawsze, w końcu wychowałam się w rodzinie, która założyła i prowadziła księgarnię w Zielonej Górze przez ponad 15 lat. Lubię różnorodność, zżera mnie ciekawość świata, dlatego sięgam po różne gatunkowo książki – reportaże, kryminały, powieści psychologiczne, poezję, felietony, czy autobiografie.

Mam kilkanaście ulubionych książek, a jedną z nich jest bezapelacyjnie „Zrób sobie raj” Mariusza Szczygła.

Jestem zapaloną czechofilką i agnostyczką, dlatego czytając „Zrób sobie raj”, otwierałam szeroko oczy, śmiałam się, zastanawiałam, notowałam w głowie historie bohaterów – obywateli Czech, którzy nie wierzą w Boga.

Pamiętam bardzo dobrze podrozdział, w którym Szczygieł poprosił polskich katolików, aby zadali pytanie niewierzącym w Czechach, jak im się żyje bez Boga. Utkwiły mi w głowie dwie odpowiedzi: przyjemnie i lżej niż z Bogiem.

Bohaterowie Ci wierzą, nomen omen, że istnieje coś ponad nami „management istnienia, mechanizm przyrody. Natura decyduje o tym, które zwierzęta przeżyją”.

Odnalazłam w tym stwierdzeniu swoje przekonania i podobnie do jednego  z bohaterów „Zrób sobie raj”, Ondrieja, bardzo wkurza mnie i smuci wąskotorowe myślenie niektórych polskich katolików, dopuszczające przekonanie, że człowiek niewierzący w Boga i Chrystusa, to istota bez zasad moralnych, która nie może być dobrym człowiekiem.

Milan Bily, kolejny Czech przepytany przez Szczygła, przypomina słowa ich największego przedwojennego pisarza Karela Capka, który pisał „o potrzebie wewnętrznej pokory. Nazywał ją pobożnością bez Boga. Masz rozumieć drugiego człowieka. Do pokory nie musisz być religijny – przekonywał”.

W przemyśleniach Szczygła i jego bohaterów znalazłam 75% siebie, poczułam silne zrozumienie. Co ciekawe, spłynął na mnie spokój – wiem, że brzmi to dość metafizycznie i pompatycznie, ale cóż, myślcie sobie, co chcecie, wolna wola! Mała dygresja poniżej.

Wolna wola – wg mnie to najważniejsza ssacza cecha człowieka, która odróżnia go od innych nieczłowieczych zwierząt.

W kolejce do lekarza miałam trochę czasu dla siebie. Nie wyjęłam telefonu! To sukces, uważam. Myślami płynęłam od tego, czy pan bladolicy, chodzący nerwowo po korytarzu mnie nie zarazi, gdyż kaszlał potężnie jak najbardziej zaprawiony gruźlik, do tego, co zrobię na obiad, że muszę odebrać przesyłkę z poczty, umówić się z Julitą, być gotową na poznanie wyników badań, aż po, co zdecyduję dalej. I tu pojawił się błysk myśli o wolnej woli. (Naprawdę myśli potrafią mnie zaskakiwać, gdy tylko da się im czas na swobodę ruchu i płynięcie ich nurtem). Krótko to trwało, bo drzwi się otworzyły i pani doktor miłym głosem, dbającym o poszanowanie mojej prywatności, zawołała”panią Dorotę”. Nie po nazwisku, pomyślałam. Cudowne, takie zachodnioeuropejskie (z takim imiennym wywoływaniem spotkałam się w Danii). W drodze powrotnej już złapałam za telefon i zaczęłam czytać o wolnej woli, odświeżając przy okazji niektóre filozoficzne terminy. I tak dowiedziałam się, że jestem kompatybilistką.

A o tym, że jestem kompatybilistką, napiszę następnym razem.

Co ciekawe, spłynął na mnie spokój, że u naszych sąsiadów jest inaczej, normalniej, jeżeli chodzi o stosunek do Boga.

Jestem dumną Polką. Czeszką – mentalną, w ichny sposób ustawioną do Boga. Poza tym uwielbiam dobre czeskie piwo, więc moja fascynacją kulturą czeską dosłownie rozlewa się też na inne obszary niż tylko literaturę ;).

Szczygieł pisze, że Czesi to naród, który „stworzył sobie kulturę jako antydepresant – potrafią usunąć z pola widzenia posępność, śmieją się, ale też potrafią być tragicznie bezradni”.

Zgadzam się z tą obserwacją, którą odbieram jako odważną szczerość w ich życiu. I marzę, aby powiedzenie, że „Polak potrafi”, które uważam za aroganckie, czasem podszyte ironią, w miarę dorastania naszego społeczeństwa i otwierania się na inność w każdym aspekcie, przybrało formę: Polak potrafi się przyznać, że nie wie, nie umie, nie wierzy.

„Zrób sobie raj” polecam każdemu z otwartą głową ku poznawaniu nie tylko sąsiadów z najbliższego południa dla Polski, ale przede wszystkim siebie.

Reklamy

2 comments


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s